wtorek, 29 grudnia 2015

Sekret chwili przyjemności I: kawa & brownie



Świąteczny czas, a często jego nadmiar, sprzyja oddawaniu się wielu przyjemnościom. Stąd zrodził się w mojej głowie pomysł na stworzenie cyklu, w którym przedstawię Wam kilka swoich sprawdzonych sposobów na spędzanie tak zwanych wolnych chwil w ciągu dnia. Nazwałam je, dla siebie samej, "sekretne przyjemności", ale nazwa ta jest troszkę przekorna. Chodzi mi bowiem o to, że każda mała przyjemność kryje w sobie pewnego rodzaju sekret, coś, co decyduje, że ta chwila należy właśnie do nas, a z drugiej strony, że tylko my wiemy jak to działa i co się pod tym kryje. Myślę sobie, że to działa jak użycie magicznych słów, pod którymi kryje się coś, co oznacza, że wszystko jest jasne :)

A zatem mój pierwszy sekret, który dziś poznacie, wpisałam do tytułu tego posta. Tak, tak, moja chwila przyjemności to: KAWA I BROWNIE.


Każdy, kto mnie zna, nie od dziś też wie, że uwielbiam słodycze! Nie..., ja właściwie kocham słodycze :) One są niewątpliwie moim największym nałogiem. Nie mam dnia bez zjedzenia słodkości. Walczyłam z nimi dość długo (prawie 30 lat ;) i nie udało mi się z nich zrezygnować. Dlatego też znalazłam na nie sposób. Staram się je ograniczyć, to po pierwsze. A po drugie, jeść jak najmniej słodyczy "gotowych", czyli batonów i ciastek, słodyczy kupionych w sklepie, przetworzonych, zawierających dużo E, posiadających długi termin ważności. Jeśli tylko mogę sama piekę ciasto lub ciastka, ewentualnie przygotowuję deser. Jeśli tylko mogę to staram się dodawać do moich wypieków jak najmniej białego cukru, a poza tym zastępuję go cukrem brązowym lub miodem. Poza tym wykorzystuję do wypieków płatki owsiane, mąkę orkiszową, bakalie, orzechy, gorzką czekoladę i owoce sezonowe lub te, które są po prostu dostępne.

Ciastko, które widzicie na powyższym zdjęciu, to brownie. Tego akurat nie zrobiłam sama, tylko kupiłam. Jednak nie jest to ciastko z długim terminem przydatności do spożycia, a zrobione zostało z gorzkiej czekolady :) 
Nie bez znaczenia jest dla mnie również sposób podawania potraw czy jak w tym przyypadku słodyczy. Staram się przygotować je na talerzyku, mam wtedy świadomość, że tylko to, co przygotowane, jest do zjedzenia. 

Idealnym dopełnieniem dla moich brownie jest oczywiście kawa. Uwielbiam kawę parzoną. Kafeterka pojawiła się z moim domu za sprawą taty, który od lat zawodowo związany jest z Włochami. Od momentu, w którym zasmakowałam w ten sposób przygotowanej kawy, pozostaję jej wierna. 


Moim akcentem, w tak zaparzonej kawie, oprócz dodatku mleka, jest odrobina cynamonu i imbiru. Jakiś czas temu sięgnęłam po artykuł, z którego bardzo dużo dowiedziałam się o zaletach stosowania wielu przypraw w kuchni. Tam, między innymi, przeczytałam o wzbogaceniu smaku kawy przyprawami korzennymi, które stosuję. Polecam spróbować i przekonać się. Poza tym świetnie pije się kawę z ulubionego kubka. Myślę, że każdy z nas ma swoje ulubione. Ja jestem miłośnikiem tego typu gadżetów, na dziś wybrałam nieduży kubek Mr Fox.


Pysznie przygotowana kawa w połączeniu z ulubionym ciastkiem to jest własnie moja sekretna chwila przyjemności każdego dnia. Nie ma bowiem dnia, w którym nie wypiję filiżanki czy kubka ulubionej kawy i nie zjem czegoś słodkiego. Tej przyjemności oddaję się zazwyczaj po powrocie do domu z pracy, traktując ją jako nagrodę za przepracowany dzień i ładunek energii na resztę popołudnia lub wieczoru. To tylko jedna z wielu moich sekretnych przyjemności, ale uświadomiłam sobie, że bardzo dużo dla mnie znaczy, dlatego z ogromną namiętnością celebruję ją każdego dnia. 


Myślę, że każdy z nas ma taką swoją sekretną przyjemność każdego dnia, ciekawa jestem co to jest dla Was?

Dołączam przepis na pyszne, udane brownie, z którego sama korzystam:

środa, 16 grudnia 2015

Coraz bliżej święta


Witam Was Kochani, w tej gorączce przygotowań przedświątecznych. Mam nadzieję, że mimo nawału obowiązków znajdujecie również chwilę na relaks. Chciałabym, żeby czas ten nie kojarzył się Wam tylko i wyłącznie z godzinami spędzonymi w marketach na wyszukiwaniu mega promocji i super okazji, z dźwiganiem toreb pełnych jedzenia i prezentów, długimi godzinami spędzonymi na gotowaniu, w przerwie między ścieraniem kurzy, a znoszeniem ze strychu ozdób choinkowych. Zazwyczaj kończy się to bowiem poczuciem ciągłej gonitwy i wciąż wielu niezrobionych rzeczy. Ale przecież tak być nie musi.
To, w jaki sposób odbieramy święta i z czym nam się one kojarzą, zależy tylko i wyłącznie od nas.

1. Porządki.
Po pierwsze warto rozpocząć je wystarczająco wcześnie. Nie warto teraz poświęcać się np. myciu okien, na to jest już za późno. Skupcie się na tym, co najważniejsze. Wygospodarujcie pół dnia, przygotujcie potrzebne płyny i rzeczy, których użyjecie do sprzątania. Warto pomyśleć o wytarciu kurzy z mebli i parapetów, ewentualnie z zastawy, którą użyjecie w czasie świąt. Jeśli planujecie zmienić pościel, najlepiej zrobić to przed wycieraniem kurzu. W następnej kolejności odkurzanie podłóg i ścian, następnie mycie podłóg. Jeśli ozdoby przedświąteczne znosicie z piwnicy lub strychu to przynieście je przed myciem podłóg i postawcie w miejscu, w którym nie będą przeszkadzać do czasu przyniesienia choinki. Na pewno czeka Was jeszcze gotowanie, a zatem nie warto robić generalnych porządków w kuchni lub nie irytujcie się, gdy posprzątacie, a tam znów się nabrudzi. To normalne.

2. Pranie i szykowanie stroju świątecznego.
Nie czekajcie z tym na same święta. Większe pranie warto zrobić wcześniej, a to, co zostanie na święta to już nie powinno mieć znaczenia. Gdy tylko wyschną wszystkie rzeczy, spróbujcie je od razu prasować i schować w odpowiednie miejsca do szafy, żeby już o tym nie myśleć. Warto również wcześniej przemyśleć kwestie strojów świątecznych dla całej rodziny. Prasowanie koszul, sukienek, czyszczenie butów, to wszystko spróbujcie zorganizować na kilka dni przed świętami, by czekało na same święta i nie zaprzątało Wam głowy.

3. Prezenty i kartki świąteczne.
Ta sprawa generalnie powinna być już za Wami. Do świąt został tylko tydzień, poczty i firmy kurierskie są oblężone, więc do bardzo odległych miejsc przesyłki dotrą z opóźnieniem, jeśli wyślecie je dziś lub jutro. Takie rzeczy warto planować pod koniec listopada lub na początku grudnia. Nie miejcie jednak żalu do siebie o zaniedbanie tej sprawy. Postarajcie się po prostu w przyszłym roku wszystko zorganizować na czas. A w tym roku, jeśli komuś nie wysłaliście kartki to po prostu zadzwońcie do niego. Lepiej poświęcić kilka chwil na wykonanie telefonu i krótką rozmowę, niż unikać kontaktu. Jeśli możecie do kogoś dotrzeć osobiście i złożyć mu życzenia, ewentualnie dodatkowo wręczyć kartkę, zróbcie to! Podobnie sprawa ma się z prezentami. Jeśli zapomnieliście dla kogoś kupić prezent świąteczny i jak na złość nic odpowiedniego nie przychodzi Wam do głowy, nie wysilajcie się już. Ja zawsze mam "w zapasie" czekoladki, wino i kartki świąteczne, z takim prezentem wybieram się do osób, dla których nie mam specjalnie zakupionych podarunków. Po co wymyślać i kosztować się na bzdurne niespodzianki? Lepiej obdarować bliskich czymś symbolicznym i mieć przy tym satysfakcję, że zachowaliśmy się odpowiednio. Pamiętajcie również, by prezenty spakować wcześniej, najlepiej na jakiś czas przed świętami, by o tym już też nie myśleć w tym najgorętszym okresie.

4. Zakupy.
Tutaj obowiązuje jedna, a przy tym najważniejsza zasada. Zakupy zawsze z kartką. Jak to zrobić? Przejrzyjcie przepisy i ewentualnie listę gości, przemyślcie zakupy i spiszcie je. Najlepiej zrobić to z podziałem na sklepy, do których musicie się udać. Praktycznie zawsze zdarza się tak, że nie kupimy wszystkiego za jednym razem, spokojnie! Zakupy robimy na tyle wcześnie, by jeszcze zdążyć skompletować ewentualne braki.

5. Gotowanie.
Warto zaplanować je na poszczególne dni do świąt, myśląc przy tym co możemy przyrządzić najwcześniej, a co najpóźniej. Ja praktycznie zawsze zaczynam od ciast, one często po dwóch dniach są lepsze, niż zaraz po upieczeniu.

6. Działamy wspólnie.
To ostatni i bardzo ważny punkt. Do mniej skomplikowanych rzeczy, których nie musicie robić sami, można zaangażować pomoc, bo nawet Święty Mikołaj ma swoich elfów pomocników :) Wymaga to jedynie odpowiedniego planowania i organizacji. Nikt nie jest niezastąpiony, niech wszyscy czują się potrzebni.

Zróbcie wszystko, by ten czas nie był dla Was jedynie przykrym obowiązkiem, ale ogromną przyjemnością, bo przecież zależy to tylko od Was. Ja zawsze umilam sobie czas przygotowań do świąt słuchaniem kolęd i piosenek typowo świątecznych. Nie słucham ich poza tym okresem. Jeśli w swoich zbiorach nie dysponujecie płytami z muzyką świąteczną to polecam Wam np. internetowe radio
open.fm . 
W grudniu uruchamiają dodatkowe kanały np. na gwiazdkę (hity, kolędy, po polsku). 

I najważniejsze, nie zapominajcie o istocie tych świąt, o tym dlaczego ten czas jest taki radosny i o ludziach, którzy nie mogą mieć tego, co Wy. Kilka osób z mojego otoczenia co roku wspiera akcję:
 www.szlachetnapaczka.pl . 
Za późno jest już w tym roku, by dołączyć się do tych działań, ale jest wiele innych sposobów, by pomagać, na pewno znajdziecie coś właściwego dla siebie.

Kocham czas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia i samych świąt, życzę Wam, byście również potrafili się tym zachwycić!

czwartek, 3 grudnia 2015

Śnieg!


okolice lasu Zwierzyniec w Skierniewicach/ 08.02.2015


Chciałoby się powiedzieć, mała rzecz, a cieszy :) No tak, moi Drodzy, mała, bo to tylko śnieg, a ile w tym radości! Zima w Szkocji kojarzy się raczej z wiatrem i deszczem, niż ze śniegiem, ale dziś spotkała nas mała niespodzianka. Tak tutaj właśnie jest, rano świeciło piękne słońce, po południu padał dość obfity deszcz, a wieczorem, ku naszemu zaskoczeniu, spadł śnieg. Nikt na niego tutaj nie liczy, dlatego przynosi jeszcze większe zadowolenie. Zdjęcia, które zrobiłam dziś wieczorem, żeby pokazać Wam nad czym ten zachwyt są bardzo słabej jakości, dlatego zamieściłam inne, które przedstawiają moje kochane Skierniewice w pięknej zimowej perspektywie. Postanowiłam jednak podzielić się z Wami swoimi skojarzeniami na temat moich świąt Bożego Narodzenia.

 Pałac Ślubów w Skierniewicach/ styczeń 2016 /fot. Zbyszek Gradowski


Tegoroczne Święta Bożego Narodzenie spędzę niestety z dala od rodziny i przyjaciół, dlatego staram się umilać czas przygotowań do świąt i wszystkiego, co z tymi świętami się kojarzy, na swój sposób.
Po pierwsze, poświęciłam cały jeden dzień na zakupy świąteczne, w najbliższych dniach wyślę kartki z życzeniami, szukam też inspiracji na przygotowanie świątecznych ciast i potraw.
Przede wszystkim słucham jednak świątecznych piosenek, polskie kolędy są niezastąpione, ale lubię też znane klasyki. Dla wielu osób piosenki świąteczne to największa nuda, a ja jednak lubię w tym czasie słuchać ich. Bez wątpienia numerem jeden od lat jest dla mnie Michael Buble. Jeśli nie dysponujecie płytą Michael Buble "Christmas Song" to spokojnie możecie skorzystać z galerii YouTube:

https://www.youtube.com/playlist?list=PLVZFts556G9lhlADeVLL0Vn9339M4a2VO

Swoją drogą wiem, że w Polsce też już spadł pierwszy śnieg. Pamiętam, że w dzieciństwie zawsze na niego czekałam i marzyłam, by święta były białe. Teraz nie ma to już dla mnie takiego znaczenia, choć sentyment do białego puchu gdzieś pozostaje. Wiem, że jutro się obudzę i śniegu już nie będzie, dlatego dzisiejszy wieczór spędzam przy oknie z kubkiem ciepłej herbaty, patrzę na spadające płatki, wspominam zabawy na śniegu, tęsknię za domem i tak cieplutko robi się na serduchu. Dobrej nocy.


 parki miejski Skierniewice/ styczeń 2016/ fot. Zbyszek Gradowski