piątek, 29 kwietnia 2016

Coś z nietypowej klasyki: adidas superstar



Jakiś czas temu firma ADIDAS wypuściła na rynek adidasy o jakże wdzięcznej nazwie SUPERSTAR i tak się szczęśliwie złożyło, że są one również w moim posiadaniu. Nie dokonuję zakupu tego typu butów zbyt często, a zatem gdy w końcu zdecydowałam się na nie to chcę Wam je powiedzieć dlaczego właśnie ten model wybrałam.



Od razu zaznaczę, że nie chcę zbyt usilnie przekonywać Was do ich zakupu, nie to mam na celu. Pragnę jednak powiedzieć dlaczego ja zdecydowałam się akurat na te.

Po pierwsze, umówmy się, nie są to buty do biegania, fitnessu ani w ogóle uprawiania jakiegokolwiek sportu, no może poza spacerowaniem, jeśli tego rodzaju aktywność mieści się w ogóle w kategorii sportu ;)

Buty mają wygodną, profilowaną wkładkę, dzięki temu stopy wpasowują się w nie idealnie, to trochę takie uczucie, jakby złączyły się dwa pasujące do siebie puzzle.

Adidasy nie są płaskie, ale nie są też tak wysokie jak air-maxy. Dzięki temu spacerując nawet po nierównej nawierzchni nie odczuwamy każdego kamyczka. Grubość spodu jest w sam raz!

I ostatnia sprawa, ale dla mnie niezwykle istotna. Kolorystyka butów. "Superstary" są dostępne w różnych innych kolorach, w zależności co kto lubi. Ja jestem miłośniczką najprostszych rozwiązań. Kolory: czarny i biały należą do mojej podstawowej palety barw, więc tutaj nie miałam wątpliwości. Zależało mi bowiem, by w przyszłości móc dopasować je do jak największej ilości stylizacji. Z tymi butami chodzi właśnie o to, że zakładamy je nie tylko do stroju typowo sportowego, ale stanowią one również część stylizacji casualowej. Co więcej, zakładamy je nie tylko do spodni, ale również do spódniczki. Zobaczcie poniższe inspiracje wyszukane w internecie:





Kupując tego typu buty, przeznaczając na nie nie małą kwotę, staramy się wybrać taki model, by odnalazł się w wielu zastosowaniach.

Gdy pierwszy raz je zobaczyłam to od razu przyszły mi na myśl czasy podstawówki, gdy adidasy pojawiły się na polskim rynku. Pamiętam jak pół szkoły nosiło tak zwane podróbki, każdy chciał mieć adidasy w swojej kolekcji, ale były bardzo drogie.
Na szczęście to było dawno i teraz wiele osób może sobie je zakupić. Jestem już posiadaczką innych czarnych adidasów, teraz w mojej kolekcji znalazły się też te biało - czarne. Jestem nimi zachwycona! Swoje kupiłam na stronie internetowej adidasa, ale są dostępne również na przykład na zalando.pl


Ach! Jeszcze jedna sprawa, nie zapomnijcie kupić takich samych swojej drugiej połówce :)

E.

środa, 13 kwietnia 2016

Słowo o przyjaźni


Witam Was Kochani bardzo serdecznie, po dość długiej przerwie. Niestety, nawarstwiło się w moim życiu wiele spraw, nad którymi trudno było zapanować. Życie ma dla nas swój scenariusz, a my nie do końca mamy na wszystko wpływ. Chciałabym jednak, żebyście nie myśleli, że porzuciłam pisanie bloga dla innych przyjemności i wybaczyli mi tę przerwę.
Dużo nowych tematów przede mną, a zacznę od sprawy, którą chciałam podzielić się z Wami już dawno temu. Jest to istotny dla mnie temat od kilku lat, niezmiennie po zamieszkaniu w Edynburgu, a dotyczy dużej części mojego życia. Mam tu na myśli pewną szczególną znajomość. 
Moi Drodzy, poznajcie Kasię.

Stadion Legii - Warszawa - sierpień 2014/ Wawel - Kraków - listopad 2014

Poznałyśmy się kilka lat temu, jeśli dobrze pamiętam to w 2011 r. Połączyła nas praca. Pamiętam jak uśmiechnięta Kasia przywitała mnie pewnego styczniowego dnia w biurze, w którym spędziłyśmy później kilka lat. Ta sympatyczna dziewczyna okazała się niezwykle pomocną współpracownicą i kompanką do rozmów. Z czasem przekonywałyśmy się, że prywatnie również coraz więcej nas łączy. I tak: obie kochamy podróże, nie tylko te do odległych krajów, ale także wycieczki rowerowe po naszym regionie. Interesujemy się modą, a także dekorowaniem wnętrz. Z zaciekawieniem śledzimy wydarzenia kulturalne. Eksperymentujemy ze zdrowym żywieniem. Uwielbiamy sport. I mimo, że nasze drogi zawodowe się rozeszły to relacja przetrwała kolejne lata, na dobre i złe.

Na pewno ważnym elementem naszej znajomości były wspólne treningi biegowe i udział w zawodach.

Bieg ul. Piotrkowską - Łódź - maj 2014

Bieg powstania warszawskiego - Warszawa - sierpień 2014

Pierwszy półmaraton praski - Warszawa - sierpień 2014

Wspaniałe uczucie, gdy obie zmęczone po pracy, w upalne lato, wybiegałyśmy nasze wspólne dziesiątki i piętnastki nad skierniewickim zalewem. Słońce chowało się powoli za horyzontem, a temperatura powoli schodziła poniżej 30 stopni Celsjusza. Wędkarze skupieni nad swoim zajęciem zajmowali brzeg jeziora, a my w piachu i pocie pokonywałyśmy kilometry biegowej ścieżki. Czasem było dość ciężko, ale to nas nie zniechęcało. Czas budzącej do życia przyrodę wiosny, upalnego polskiego lata i kolorowej jesieni, przegadane podczas biegu godziny i kilometry, a w tym wszystkim my. Wspomnienie, niezwykły oraz magiczny czas.

Fajnymi momentami były też wycieczki rowerowe i mnóstwo spacerów, a przy tym liczne przygody. Pamiętamy doskonale, gdy po jednym z biegów wybrałyśmy się na imprezę, a później poszłyśmy podziwiać warszawski wschód słońca i załapałyśmy się nawet na śniadanie w jednym z barów na warszawskiej starówce. Ta noc skończyła się właściwie około godziny 11 przed południem. Szalone chwile.

Barbakan - Warszawa - sierpień 2014 (po wschodzie słońca)

To już odeszło, zostało za nami, bo nasze drogi znów trochę się rozeszły. Po pierwsze moja przeprowadzka do Szkocji, a po drugie urodzenie przez Kasię córeczki:

Kasia i Marika - park miejski w Skierniewicach - październik 2015

to cały czas staramy się być w kontakcie. Oczywiście bardzo ułatwia nam to internet, szczególnie rozmowy na skype. Jednak istotne jest również to, że czasem, gdy nie możemy się zgrać to po prostu zostawiamy sobie wiadomości w komunikatorze. Dzięki temu wiemy co się u nas dzieje.

Wiem, że Kasia przeczyta ten wpis i liczę, że na niego odpisze, na pewno podzielę się tym z Wami. 
Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć każdemu z Was takiej właśnie znajomości, takiej kochanej bratniej duszy <3



Pamiętasz Kochana? Pozdrawiam cieplutko.
Elwira (Edinburgh)