wtorek, 25 października 2016

French Chic cz.2 naturalne olejki

Pamiętacie jak w poprzednim miesiącu pisałam Wam o French Chic i o tym, ze Francuzki w szczególny sposób dbają o swoją cerę, włosy, ciało? Owszem, korzystają z pomocy kosmetologów i lekarzy, ale nie tylko. One po prostu, od najmłodszych lat, uczą się pielęgnacji z wykorzystaniem naturalnych środków. Ja dziś chciałabym zachęcić Was do znalezienia dla siebie czegoś pośród naturalnych olejków, więc przedstawię Wam kilka zalet korzystania z tych najpopularniejszych.


Olej kokosowy niezwykle bogaty w cenne węglowodany, witaminy i minerały, które stanowią naturalne wsparcie dla funkcjonowania ludzkiego organizmu. Posiada zastosowanie w kosmetyce, higienie i odżywianiu. Korzyści:
  1. zapobiega wypadaniu włosów
  2. zmniejsza utratę białka we włosach, co zapobiega uszkodzeniu ich
  3. zatrzymuje nawilżenie
  4. zapobiega rozdwajaniu końcówek
  5. odżywia włosy
  6. zapobiega łupieżowi 
  7. doskonały dla włosów suchych przez ich nawilżenie
  8. tonizowanie i kondycjonowanie włosów
  9. zapobiega infekcjom skórnym, siwieniu i łysieniu
  10. wspomaga stylizację i wygładzanie włosów
  11. środek przeciw opryszczce oraz wspomagający gojenie ran
  12. wzmacnia układ odpornościowy oraz zapobiega zapaleniu narządów wewnętrznych
  13. naturalny środek wspomagający leczenie grypy i przeziębienia
  14. zapobiega osteoporozie i chorobie Alzheimera 
  15. wspomaga zwalczanie trądziku
  16. stanowi ochronę przeciwnowotworową
  17. wspomaga spalanie tłuszczu i trawienie
  18. wspomaga leczenie grzybicy oraz walkę z drożdżakami
  19. zapobiega i łagodzi poranne mdłości
  20. reguluje równowagę hormonalną oraz poziom cukru we krwi
  21. zapobiega refluksowi oraz wspomaga leczenie zespołu jelita wrażliwego



Olej rycynowy powstaje z rośliny o nazwie rącznik pospolity, który rośnie w Indiach i Afryce. Używany od wieków ze względu na swoje zastosowanie przeciwbakteryjne i zapalne. Główne zastosowania olejku rycynowego:
  1. leczy problemy skórne, takie jak trądzik, grzybica, liszaje, zmarszczki, nawilża, usuwa blizny, zmarszczki oraz rozstępy
  2. stymuluje porost włosów, pogrubia brwi, leczy problemy skórne głowy, przyciemna włosy
  3. leczy zaparcia, artretyzm, bóle stawów
Olejek arganowy pozyskiwany jest z orzechów arganowca, jest jednym z najdroższych olejków, a zatem nie bez powodu nazywa się go złotem Maroka. Zawiera witaminę E i kwasy tłuszczowe. Posiada liczne zastosowania w pielęgnacji skóry i włosów, oto one:
  1. odbudowuje, regeneruje i rozświetla skórę
  2. odżywia wrażliwą skórę
  3. opóźnia procesy starzenia
  4. pielęgnuje usta przez nawilżenie i wygładzenie
  5. zapobiega trądzikowi i leczy go
  6. redukuje blizny i rozstępy
  7. utrzymuje piękne dłonie i paznokcie
  8. leczy i łagodzi podrażnienia skóry
  9. zapobiega rozdwajaniu końcówek
  10. zapewnia zdrowy i naturalny połysk włosów, reperuje uszkodzone, pomaga w ich stylizacji
  11. zapobiega łupieżowi
  12. wspomaga trawienie
  13. obniża poziom cholesterolu
Olej jojoba w rzeczywistości nie jest olejem, ale ciekłym woskiem o złotawo - żółtym zabarwieniu. Ze względu na swoje właściwości nazywany jest płynnym złotem. W swoim składzie zawiera: witaminy A, E, F, palmitynian cetylu (substancję o cennych właściwościach odżywczych i natłuszczających) oraz skwalen (o właściwościach bakterio- i grzybobójczych, występujących w naturalnym płaszczu tłuszczowym skóry, chroniąc ją przed utratą wody). Działanie: 
  1. nawilża i ochrania skórę, swoją budową chemiczną przypomina wydzielane przez ludzką skórę sebum i podobnie do niego działa. 
  2. pomaga skórze tłustej
  3. naturalnie wspomaga zwalczać trądzik, głęboko oczyszcza skórę oraz działa antybakteryjnie
  4. stanowi naturalne serum przeciwzmarszczkowe
  5. zmniejsza skutki poparzenia słonecznego
  6. działa na spierzchnięta usta i suche skórki, dłonie i stopy
  7. zwalcza egzemę, łuszczycę, grzybicę
  8. pomaga kontrolować wypadanie włosów
  9. zwalcza łupież
  10. nawilża i poprawia stan i wygląd włosów.
Olej makadamia zawiera witaminę A oraz witaminy z grupy B, fenole, lecytynę oraz składniki mineralne. Korzyści:
  1. wspomaga regenerację komórek, leczenie blizn, wyprysków, łuszczycy
  2. chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV
  3. nawilża i uelastycznia skórę
  4. działa przeciwnowotworowo
  5. stosowany do masażu, aromaterapii, zabiegów SPA
  6. ze względu na małą zdolność do przetłuszczania, wspomaga pielęgnację.
Olej ze słodkich migdałów zawiera sole mineralne, proteiny, magnez, witaminy z grupy A, E, D i B. Działanie:
  1. poprawia pamięć oraz cyrkulację krwi
  2. obniża cholesterol
  3. wzmacnia kondycję paznokcie
  4. usuwa martwe komórki i dogłębnie nawilża
  5. przywraca skórze blask
  6. łagodzi podrażnienia
  7. może spowalniać starzenie się skóry.
Kwas hialuronowy występuje w organizmie człowieka w postaci soli sodowej, jednak wraz z wiekiem jego ilość się zmniejsza, wtedy należy go uzupełniać. Odpowiada za właściwy poziom nawilżenia skóry.


Temat nie został przeze mnie wyczerpany, ale dziś prezentuję Wam to, z czego sama korzystam. Polecam!

czwartek, 20 października 2016

Little things: Nie dać się jesieni!

Wiele osób narzeka na jesień. Co takiego w niej jest, że jej nie lubimy? Czy możemy jakoś pokonać tę niechęć? Myślę, że sposobów jest wiele i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Najprostsze rozwiązanie? Oddać się przyjemnościom.


Jesienne wieczory są długie, więc warto poświęcić się temu, na co zazwyczaj nie mamy czasu. Jedną z nich jest dla mnie czytanie książek. Jestem w trakcie lektury poradników Dagmary Skalskiej, którą możecie znać z Projektu Egoistka www.projektegoistka.pl. To jest dopiero początek mojej drogi z pozytywnym egoizmem, więc gdy tylko bliżej zapoznam się z tym projektem to na pewno zdradzę Wam więcej szczegółów. Mimo iż czytam dość dużo książek, to te pozycje ciągle odkładałam na dalszy plan. Ciągle obiecywałam sobie, że na tę lekturę przyjdzie czas, gdy uporam się z pewnymi niepozałatwianymi wcześniej sprawami i tak w gruncie rzeczy było. Długie wieczory i tygodniowa przerwa w szkole spowodowały, że ten moment wydawał się być idealnym. Zachęcam Was do lektury książek Dagmary Skalskiej i bliższemu przyjrzeniu się projektowi, który reprezentuje, mnie pochłonęło!



Świetną alternatywą dla książek są w moim odczuciu filmy. Nie wszystkie oglądam, ponieważ nie wszystkie lubię. Jednak ten z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Oryginalny tytuł to "Me before you" w polskim tłumaczeniu "Zanim się pojawiłeś". Gatunkowo dramat, ale z lekką nutką komediową (komediowo-romantyczną). Opowiada historię dziewczyny, która nie mogąc znaleźć pracy zostaje zatrudniona jako opiekunka dla niepełnosprawnego, młodego mężczyzny. On, po wypadku, negatywnie nastawiony do życia. Ona, bez perspektyw i planu na życie. Drogą dedukcji, on ma to, czego nie ma ona, czyli pieniądze i mnóstwo zamiłowań oraz niemożność zrealizowania tego, ponieważ jeździ na wózku. Ona posiada ogromną chęć do życia, ale nie za bardzo wie czego chce. Ich drogi krzyżują się po to, by mogli sobie wzajemnie pomóc. Nie będę pisać jak skończyła się ta historia, musicie obejrzeć film. Powiem tylko, że nie jest to historia z happy endem, ale mocno otwiera oczy. Jeśli gnębią Was tak głupie sprawy jak chociażby jesienna pogoda to film pokaże Wam, że z takich rzeczy raczej trzeba się cieszyć, niż nad nimi rozpaczać. Dodatkowo piękna Wielka Brytania w tle i świetna ścieżka dźwiękowa, możecie ją znaleźć tu:

https://www.youtube.com/playlist?list=PLnbigfXs7x80IyaN2ezLeWY_uwSoZ2z_D

Po prostu warto!


Jesień jest okresem, w którym wpływ słońca na naszą skórę nie jest zbyt duży, więc warto poświęcić się jej pielęgnacji. W związku z tym, że posiadam na skórze przebarwienia postanowiłam się z nimi troszeczkę rozprawić. Stosuję na skórę twarzy mieszankę, kwasek cytrynowy z wodą. Wyczytałam, że długoterminowe i systematyczne stosowanie tego połączenia przynosi efekty. Wyciskam sok z połowy cytryny, rozcieńczam go z wodą i wsmarowuję w twarz. Robię to 3-4 razy w tygodniu. Jesień sprzyja takim działaniom.








I jeszcze jeden mój mały umilacz jesieni. Lubicie kawę? Ja bardzo! Ale nie mogę jej pić w zbyt dużych ilościach. Kiedyś wspominałam Wam, że codziennie parzę sobie kawę w kafeterce, To jedna kawa, którą wypijam każdego dnia, no chyba że do śniadanie wypiję również kawę, wtedy w ciągu dnia dwie. Jednak jakiś czas temu, za sprawą koleżanki, odkryłam kawę Inkę karmelową. Z dodatkiem imbiru i cynamonu jest idealna, nawet na jesienne wieczory, ponieważ jest to kawa zbożowa. Z dodatkiem mleka migdałowego lub ryżowego, jeszcze lepsza! Zachęcam do spróbowania.





Uczcie się cieszyć jesienią, szukajcie w niej plusów, chociażby takich jak zbieranie liści i tworzenie pięknych kolorowych bukietów albo celebrujcie długie wieczory!

niedziela, 16 października 2016

Stylizacja: czarny sweter




Nigdy nie lubiłam swetrów. Właściwie do tej pory za nimi nie przepadam. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Dlatego, że "gryzą". Nie cierpię tego uczucia i co chwilę drapię się po rękach. Jeśli jednak decyduję się na zakup czegoś wełnianego to wiem po prostu jakimi kryteriami się kierować przy wyborze, a raczej nie kupuję produktów z czystej wełny, bo te najbardziej drapią. 

Jesień jest niewątpliwie porą, w której swetry wracają do łask. Ja też wygrzebałam swój z szafy. Rzadko noszę go zimą, ponieważ pod jest dość obszerny i gdy zakładam na niego zimową kurtkę to czuję się jak balon. Lubię jednak nosić go jesienią, zamiast płaszcza czy kurtki przejściowej. Poranki i wieczory o tej porze roku bywają naprawdę chłodne, więc warto założyć coś ciepłego, a w południe bywa dość ciepło, wtedy można sweter zdjąć. 

Podoba mi się połączenie swetra z kozakami czy botkami i na taki zestaw można sobie pozwolić właśnie jesienią lub wiosną. Stylizację dopełniają dopasowane jeansy, jegginsy czy legginsy.

Przepis na stylizację:
sweter Vila (kupiony na Zalando)
jasna koszulka Pull&Bear
jegginsy H&M
kozaczki PIER ONE 












środa, 12 października 2016

This is life

Mija rok pobytu w Szkocji, a wraz z nim przemyślenia i coś w rodzaju podsumowań. Wiele osób pyta mnie jak mi tu jest, czy jestem szczęśliwa, czy udaje się realizować plan, który założyłam wyjeżdżając, kiedy planuje powrót i tak dalej. A ja nie chcę planować, wyrokować, oceniać. Chcę po prostu żyć tym, co jest tu i tym się cieszyć. Owszem, nie jest łatwo, zważywszy na fakt, że tydzień ma tylko 7 dni, a w każdym tygodniu przez 3 dni chodzę do szkoły, w 4 kolejne pracuję. I milion razy w miesiącu mam ochotę spakować walizkę i wrócić do Polski, a kolejny milion powtarzam, że nie żałuję tego kroku. Bardzo dużo osób mówiło mi, że jak minie kilka pierwszych miesięcy przestanę tęsknić za domem, a zaraz potem poczuję, że właściwie jestem bardziej stąd, niż stamtąd. To nieprawda, choć zaczynam darzyć Szkocję odrobiną sympatii ;)





Od pewnego czasu mam manię polubiania na Facebooku różnego rodzaju stron, które w mniejszym, bądź większym stopniu, inspirują mnie. Tak było też w przypadku fanpage`a "Wysokich obcasów". Znam to pismo z Polski, zdarzyło mi się nawet je kupić lub w inny sposób do niego dotrzeć kilka razy, czasem rzeczywiście znajduję tam coś dla siebie. Któregoś dnia, na facebookowym profilu, trafiłam na list Polki mieszkającej za granicą, chyba gdzieś w Hiszpanii. Pisała w nim, że za Polską nie tęskni już tak bardzo, bardzo. Oswoiła się z nową rzeczywistością i życiem na emigracji. W przypływie emocji (w moim przypadku nic nowego!), odpisałam do redakcji o swoim stosunku do życia poza granicami kraju. Mój list był przepełniony smutkiem i tęsknotą za kochaną Polską. Taki dzień. Ale przy tym napisałam, że nie zamierzam żyć tylko po to, żeby gonić za tym, po co wszyscy wyjeżdżają za granicę. Jestem w Szkocji również dlatego, żeby nauczyć się w tym nowym świecie i nowej rzeczywistości, żyć. Staram się otwierać na nowe i z tego czerpać. Kumuluję to wszystko w sobie, by powiększać mój bagaż doświadczeń i przeżyć. Przyjdzie jednak dzień, w którym powiem dość i wrócę do ojczyzny. Ludzie z różnych stron Polski i świata zaczęli komentować moją wypowiedź. Najbardziej poruszające w tym wszystkim było jednak to, że dla nich nie miała znaczenia ta druga część mojego listu. Na pierwszy plan wysunęła się tęsknota. Zarzucili mi, że skoro nie umiem pogodzić się z rozłąką to może powinnam wrócić. Nie warto tracić czasu na rozpaczanie, żal i tak dalej. I wiecie co w tym wszystkim najważniejsze? List pomógł mi oczyścić się z negatywnych odczuć towarzyszących mojej tęsknocie za Polską. Ten artykuł uporządkował moje myśli i emocje. Ale dziwi mnie w jak łatwy sposób ludzie dokonują oceny innych, choć tak naprawdę negatywne komentarze w internecie nie robią na mnie aż takiego wrażenia. Istotniejsze jest to, co mówią bezpośrednio odbiorcy i czytelnicy. List dostępny jest tu:

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,147125,20789247,przyjdzie-dzien-w-ktorym-powiem-dosc.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy&disableRedirects=true 





Zauważyłam i potwierdzam jednak pewną rzecz, która rzeczywiście przychodzi z czasem. Oswajam się ze Szkocją. Fakt, do pogody nie przyzwyczaję się chyba nigdy. Może inaczej, nigdy jej raczej nie zaakceptuję. Zdecydowanie wolę ciepłe klimaty. Jednak w tę szkocką rzeczywistość staram się w dużym stopniu wkomponować i chyba z czasem mi się to nawet udaje.

Za wcześnie by oceniać ten wyjazd, bo wiem, że jeszcze wiele przede mną. Wiem jednak również, że cokolwiek się wydarzy i w jaki sposób obróci się mój los, to nie żałuję tego, że tutaj jestem! To, co już zyskałam to świadomość co zawsze było, wciąż jest i nieustająco będzie dla mnie najważniejsze. To moja rodzina. Cieszę się, że nie zatracam się w jakichś głupich dążeniach i, że wartości, które ze sobą przywiozłam są na pierwszym miejscu bez zmian. Nowi ludzie, miejsca, doznania, smaki, zapachy powodują, że człowiek otwiera się na inne myślenie i to doceniam. A poza tym z  dystansem patrzę na wydarzenia z przeszłości, wszystko układa się w całość i twierdzę, że własnie tak musiało być. Z czasem pojawiają się nowe oczekiwania, chęci, cele, marzenia i czuję, że we właściwym kierunku zmierzam. A pobyt tu, no cóż, póki co, to tylko jeden rok z mojego życia.

This is life!

 

sobota, 8 października 2016

Stylizacja: 3 x czerwony



Moją szafą zaczęły rządzić paradoksy! Na przykład taki, że pojawił się w niej kolor czerwony. Nigdy nie uwielbiałam tego koloru. Z czasem jednak przekonałam się, że pasuje on do mojej bazy odzieżowej i pokusiłam się o zakup paru czerwonych rzeczy. 

Ogólnie rzecz biorąc, kolor ten zdecydowanie, poza żółciami, pomarańczami i brązami, od zawsze wpisuje się w klimat jesieni. W tym przypadku świetnie współgra z jarzębiną.

Stylizacja, którą dziś prezentuję, świetnie nadaje się na ciepłe jesienne dni. Na chłodniejsze wymagała będzie uzupełnienia w postaci płaszcza lub kurtki. 

Przepis na tę stylizację:

spódniczka Stradivarius
buty Tamaris (kupione na Zalando)
torba CREOLE (kupiona na e-obuwie)
bluzka sklep internetowy sc9.pl