niedziela, 19 lutego 2017

Po prostu żyj!

Dziś chciałam podzielić się z Wami swoimi refleksjami na temat, który nie należy do przyjemnych.  To nie jest nic odkrywczego ani nowego. Zwyczajne przemyślenia, choć nieco smutne. Uważam bowiem, że na sprawy trudne i bolące, nie możemy być absolutnie obojętni, a na pewno znajdzie się dla nich miejsce na tym blogu.
Skąd wzięła się taka moja refleksja? Do przemyśleń na ten temat skłoniły mnie dwie sprawy. Jedna z nich to śmierć. Nie odszedł z tego świata nikt bardzo mi bliski, ale ktoś, kogo znałam. Co wyjątkowego jest w tej sytuacji? Może po prostu fakt, że był to młody człowiek, który powinien jeszcze żyć. Pamiętam go jako zawsze uśmiechniętego mężczyznę. Serio, on nigdy nie był smutny. Może czasem bywał zły, ale obracał to raczej w żart. Człowiek inteligentny, pracowity, dobry, z poczuciem humoru. Miał żonę, nie mięli dzieci... 
Obserwuję na Facebooku wiele profili znanych bardziej i mniej. Wśród nich jest również profil księdza Tomka - Wirtualnego Pasterza. Mało tam zdjęć, więcej tekstu, a zatem coś dla ludzi, którzy czytają. Wirtualny Pasterz interpretuje Słowo Boże i dzieli się swoimi przemyśleniami na różne tematy. Dziś pisał o czasie, który powoli staje się dobrem luksusowym, bo niby mamy go coraz mniej, a jakby jednak za dużo na rzeczy zbędne...


Ciężko jest mi zatem pogodzić się z nagłym odejściem faceta niewiele starszego ode mnie, który zostawił na tym świecie ludzi, których kochał i, którzy kochali jego. Jak pogodzić się ze stratą człowieka, który powinien być z nami, bo jeszcze tyle życia miało przed nim być? Jak zrozumieć odejście kogoś, kto na to odejście nie był przygotowany? Jak być obojętnym na niesprawiedliwość, na którą nie mamy wpływu? Mówi się, że czas leczy rany i tylko on może nam pomóc pogodzić się z sytuacjami, których nie potrafimy zrozumieć. Coś w tym jest. Innej odpowiedzi nie mam.
Zobaczcie na jak wiele sytuacji i rzeczy w naszym życiu mamy wpływ. Postęp techniki, nowości, zmiany, to wszystko krąży wokół nas, buzuje i nakręca. Budzisz się, otwierasz oczy, włączasz telewizję, telefon, komputer, odpalasz auto, pędzisz, wdech - wydech, znów jesteś o krok do przodu, o sekundę, godzinę, dzień, rok dalej. Ucieka to, w czym żyjemy. Nie masz czasu zastanowić się nad mrugnięciem, oddechem, zjedzoną kalorią. Gonisz. Aż w końcu przychodzi moment, w którym coś za Ciebie mówi STOP. 
Mój post jest jednym z wielu. Ja nie zmienię Ciebie, Twojego podejścia do życia i sposobu myślenia. Chcę jedynie nakłonić Cię do zatrzymania się na chwilę. My wciąż jesteśmy tu i mamy szansę na to, by cieszyć się życiem, my jeszcze możemy żyć. Niektórzy nie mają już tej możliwości, a jestem pewna, że chcieliby bardzo. Jesteśmy na wygranej pozycji, ponieważ wciąż możemy działać. Warto odrzucić wszystkie złe pochłaniacze czasu i zająć się tym co cenne. Doceńcie rodzinę, przyjaciół, ukochanego zwierzaka, dobrą książkę, wieczorny spacer, kakao w ulubionym kubku, zapach nadchodzącej wiosny, promień słońca i czas! Dobrej nocy Kochani.